Skip to content

INNE MIEJSCA

Rzeźby, rysunki i medale Adolfo Wildta znajdują się w wielu miejscach. Oprócz Mediolanu, można je oglądać m.in. w Wenecji, Rzymie, Bolzano, Forli, Bresci, Pizie, Fontanello, Bolonii, Florencji, Piacenzy, Cento, Watykanie, Barcelonie, Paryżu, Los Angeles, Nowym Jorku, Chicago, na Korfu, w Olsztynie i w Morągu.  Wiele prac znajduje się w rękach prywatnych. Gdyby kolekcja dylewska w całości przetrwała wojnę, byłaby jedną z bogatszych i ciekawszych – obrazujących rozwój artysty w początkowym okresie twórczości. 

[Obejrzyj zdjęcia na końcu tekstu]

Największa obecnie kolekcja dzieł Widlta jest przechowywana w Wenecji, w Ca’ Pesaro – Galerii Międzynarodowej Sztuki Nowoczesnej. W 1990 roku spadkobiercy przekazali 44 rzeźby, które zachowały się w studiu mistrza, zgodnie z wolą jego syna Francesca, również rzeźbiarza. Część z tych rzeźb to jedynie fragmenty pozostałe po bombardowaniu Mediolanu w 1943 roku, w którym ucierpiało także atelier. W Ca’ Pesaro umówiłem się na spotkanie z Matteo Piccolo, kustoszem odpowiedzialnym za dziedzictwo Wildta. W rozmowie z nim uzyskałem wiele cennych informacji. Mogłem też przejrzeć po raz pierwszy katalog wystawy retrospektywnej Wildta, która odbyła się w Ca’ Pesaro w dniach 8 grudnia 1989 – 4 marca 1990 i nosiła tytuł „Adolfo Wildt (1868-1931)”. Kuratorami tej wystawy byli: Paola Mola i Vanni Scheiwiller, wnuk Wildta. 

Ponad rok później, pod koniec 2025 roku udało mi się sprowadzić z Wiednia katalog wystawy, która odbyła się w Darmstadt w Niemczech i była właściwie powtórzeniem wspomnianej wystawy weneckiej, uzupełniona jednak kilkunastoma dziełami. Kuratorami niemieckiej odsłony byli: Klaus Wolbert i Christian Haussler, a wystawa nosiła tytuł „Adolfo Wildt. Włoski rzeźbiarz symbolista”. Odbywała się ona w dniach 25 marca – 17 czerwca 1990 roku. Redaktorem katalogu była Paola Mola, a plakat wystawy zaprojektowała Alina Kalczyńska. W obydwu katalogach wspomniane było Dylewo i Franz Rose, mecenas Wildta w początkowym okresie twórczości. 

Dzięki uprzejmości Matteo Piccolo, w Ca’ Pesaro mogłem obejrzeć dwa rysunki Wildta, będące nowymi nabytkami muzeum. Dowiedziałem się, że część rzeźb przechowywanych jest w magazynach muzealnych. Jednak w samym Ca’ Pesaro Wildt reprezentowany jest licznie i w bardzo dobrym towarzystwie. Już w pierwszej sali, otwierającej ekspozycję sztuki nowoczesnej, można podziwiać duży gipsowy model głowy Johhana Larassa (1903) do rzeźby, która niegdyś stała w dylewskim parku. Obok prezentowany jest wykonany również z gipsu model do Autoportretu / Maski cierpienia (1909). Pod inną ścianą ustawiona jest rzeźba z brązu nazwana przez Wildta l’Anima dei Padri [Duch Ojców] – 1922. Pośrodku tej sali stoi monumentalna rzeźba Mieszczanie z Calais (1899) Augusta Rodina, słynnego francuskiego rzeźbiarza uważanego za twórcę rzeźby nowoczesnej, a naprzeciwko niej kilka kameralnych prac Medardo Rosso, włoskiego rzeźbiarza starszego od Wildta o 10 lat, działającego w Paryżu i Mediolanie, i sytuującego się ze swoją twórczością na przeciwległym do twórczości Wildta biegunie. 

W innej sali weneckiego pałacu znajdują się rzeźby będące niegdyś w kolekcji dylewskiej, w postaci bądź to marmurowych wersji bądź to gipsowych modeli. Można tu podziwiać marmurowe: Carattere fiero – Anima gentile [Gniewny charakter – łagodny duch] z 1912 roku i popiersie Franza Rosego z 1913 roku, gipsowe: Uomo che tace [Człowiek, który milczy] – 1899, Parlatori [Mówcy] –  1905, Il Crociato [Krzyżowiec] – 1906 oraz późniejsze Rosario 1915 [Różaniec 1915], a także odlaną z brązu głowę Uomo antico [Człowiek przeszłości] – 1911. Wildtowi towarzyszą tutaj prace Kandyńskiego, Klimta i Bonnarda. W kolejnej sali jest głowa Uomo antico wykonana w patynowanym marmurze, płaskorzeźba Maria da luce ai pargoli christani [Maria daje światło dzieciom chrześcijańskim] – 1918 i odlane z brązu ostatnie dzieło Wildta – Parsifal / il Puro fole [Parsifal / Czysty głupiec] z 1930 roku.

Warto też wspomnieć o wystawie czasowej, która odbyła się w Forli w Muzeach San Domenico, w dniach 28 stycznia – 17 lipca 2012 roku, pod tytułem „Wildt. Duch i forma”, objętej patronatem prezydenta Włoch. Kuratorami wystawy byli: Fernando Mazzocca i Paola Mola. Wspaniały katalog towarzyszący tej wystawie, pod redakcją Paoli Moli, z opisami rzeźb przygotowanymi przez Omara Cucciniello, to bogato ilustrowane, ponad 300-stronicowe wydawnictwo, w którym oprócz prac Wildta znajdują się dzieła, które według kuratorów mogły być inspiracją, cytatem, albo w jakiś sposób kojarzą się z twórczością mediolańskiego rzeźbiarza. Co ciekawe, można tu znaleźć także przedstawienia popkulturowe, takie jak Lord Wader z „Gwiezdnych Wojen” George’a Lucasa, czy postaci z filmowego „Avatara” Jamesa Camerona. Sporo miejsca poświęcono też Franzowi Rose i kolekcji dylewskiej.

Inna, ważna wystawa twórczości Wildta, o której warto wspomnieć, to paryska „Wildt. Ostatni symbolista”, która odbyła się w dniach 15 kwietnia – 13 lipca 2015 roku w Musee de l’Orangerie, zorganizowana wspólnie z Musee d’Orsay. Była to pierwsza tak obszerna prezentacja twórczości Wildta we Francji. Kuratorkami były: Beatrice Avanzi i Ophélie Ferlier. W katalogu wystawy możemy przeczytać: Rzeźbiarz par excellence, Adolfo Wildt (1868–1931), wywodził się z prestiżowej linii rzeźbiarzy w marmurze, mistrzów brył, takich jak Michał Anioł. Na przełomie wieków pogodził artystę z rzemieślnikiem, nadając pracy z marmurem szlachetny wymiar. Bliski symbolizmowi, rozwinął język, w którym ekspresjonizm łączy się z reminiscencjami sztuki klasycznej, gotyckiej i renesansowej, tworząc unikalną równowagę między ekspresyjną siłą modela a wdziękiem czysto dekoracyjnych motywów. Zaprezentowane po raz pierwszy we Francji, niesklasyfikowane, a czasem źle rozumiane prace Wildta będą nadal zadziwiać, fascynować, a nawet dzielić.

Wystawa ta, pod tym samym tytułem, prezentowana była następnie w Galleria d’Arte Moderna (GAM) w Mediolanie w dniach 26 listopada 2015 – luty 2016.

Carrara jest miastem w Toskanii, w którym, o ile mi wiadomo, nie było wystawy Wildta, chociaż on sam tutaj był. Okolica jest znana z m.in. białego marmuru rzeźbiarskiego statuario, w którym tworzyli starożytni, i którego używał Michał Anioł. Spośród trzech dolin, gdzie wydobywa się cenny kamień w odmianie białej (droższej) lub szarej (zdecydowanie tańszej), najwspanialszy materiał znajduje się w miejscu nazywanym dzisiaj od imienia renesansowego mistrza Michelangelo

Wycieczka samochodem terenowym do wnętrza góry robi ogromne wrażenie. 

Wielkie maszyny zastygłe w bezruchu i puste drogi wyjazdowe mogą wprowadzić w błąd zwiedzającego. Sobota i niedziela są wolne od pracy, ale w tygodniu panuje tu duży ruch, ciężarówki z ogromnymi blokami kamienia zjeżdżają na równinę drogami pobudowanymi w miejscu dawnych linii kolejowych, słychać warkot potężnych silników, dźwięk ciętego diamentowymi łańcuchami marmuru, uderzenia bloków spadającego kamienia o gruz, który amortyzuje upadek. Praca dzisiaj wygląda inaczej niż w początkach XX wieku. A o tym jak wyglądała wtedy, i przez całe wieki wcześniej, można się dowiedzieć chociażby od Adolfo Wildta. W książce „Sztuka marmuru”, mającej formę rozmowy z absolwentami akademii sztuk pięknych, młodymi rzeźbiarzami, Wildt tak mówi do nich o Carrarze i potrzebie samodzielnego wyboru marmuru, z którego powstanie rzeźba:

Mając w głowach zarys pracy, wspomagani kilkoma dobrymi szkicami na papierze, wyruszmy natychmiast do Carrary, aby odwiedzić kamieniołomy i wybrać nasz blok marmuru. Nie znam niczego, poza praktyką artystyczną, co mogłoby przynieść młodemu rzeźbiarzowi większą korzyść niż wizyta w tych wspaniałych Alpach Apuańskich. Wszystko tam mówi o wspaniałości, szlachetności i straszliwości tego materiału, w który, jesteśmy powołani, by tchnąć życiodajnego ducha. Wszystko tam jest majestatyczne, surowe i uroczyste. Widok bielejących gór, ogromne leżące bloki, huk kopalń i potężny stukot młotów, ogromne stosy gruzu, które stanowią widoczne świadectwo starożytności miejsca, tysiąclecia trudu, jaki człowiek poniósł w swojej pracy. (…) Cudowny podział pracy, ścisły porządek, mozolny spokój panujący w pozornym chaosie, który przenika całą górę. (…) Pięćset kwintali jest przenoszonych za pomocą gigantycznych podnośników i cyklopowych dźwigni, a następnie przywiązywanych do bardzo solidnych sań z belek; te z kolei są mocowane do grubych lin, które stopniowo owijają się wokół solidnych palików umieszczonych wzdłuż drogi co 30-40 metrów, i opuszczane na równinę. Ta praca nie jest pozbawiona niebezpieczeństw. Poza tym, samo wspinanie się na górę tymi kilkoma ścieżkami wykutymi w skale jest żmudne. Wszystko tam ma w sobie coś ogromnego i heroicznego. Nie mówię wam tego z chęci fałszywego liryzmu, ale po to byście zrozumieli całą wspaniałość, szlachetność tego ludzkiego wysiłku, który jesteście powołani ukoronować i uzasadnić waszą duchową pracą. Która zatem musi być godna tak żmudnego i mozolnego początku. (…) Bryła, w swojej pierwotnej formie, zawsze wykazuje wyraźne pokrewieństwo z majestatem góry.

A radząc młodym rzeźbiarzom jak pracować, stwierdza: nigdy nie odstąpić od równowagi przestrzeni pustych i pełnych, która jest nie tylko podstawowym prawem sztuki, ale także można śmiało powiedzieć, że jest to plastyczne prawo wszelkiej żywej natury; zawsze obecne we wszystkich formacjach naturalnych, od pozowania zwierząt po gesty ludzi, od struktury chmur po strukturę gór, od układu gałęzi drzew po poruszające się loki na głowie.

Niech twoje długie dłuto brzmi w twym uchu jak pieśń; niech twój młot, uderzając, wyznacza rytm radosnej fanfary; tej radości ducha i ręki. (…) Pamiętaj, że rzeźba to życie, radość i ból; a te siły połączone, przyczyniają się do tworzenia pięknej fikcji sztuki.

Pracuj jeszcze bardziej mózgiem i udręczoną duszą niż ręką – dodaje Wildt.

W Polsce dzieła Wildta prezentowane są na wystawie „Z niepamięci. Rzeźby Adolfo Wildta (1868-1931) z kolekcji Franza Rosego z Dylewa”. Są na niej prezentowane zarówno kopie, które Wildt wykonał na zamówienie swojego mecenasa, jak i dzieła oryginalne. Kuratorką wystawy jest Grażyna Prusińska, historyczka sztuki, kierowniczka działu sztuki współczesnej Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. Przez siedem lat można było zwiedzać ekspozycję umieszczoną w jednym z pomieszczeń wieży olsztyńskiego zamku, który jest główną siedzibą Muzeum. Wystawa była udostępniana okresowo, od początku czerwca do końca września. Od 2025 roku można ją oglądać w nowej aranżacji w jednej z sal na parterze dawnego pałacu rodziny Dohnów w Morągu. Muzeum Prus Górnych, otwarte pod tą nazwą w 2025 roku, i będące oddziałem Muzeum Warmii i Mazur, udostępnia wystawę całorocznie.

 

Tekst jest opracowaniem własnym. Cytaty pochodzą z książki Adolfo Wildta pt. „L’arte del marmo”, Mediolan 2002

Nie możesz kopiować zawartości tej strony